Długa droga do siebie.

jesienTo dziwne, że im bardziej rozczarowuje mnie dzisiejszy świat, tym mocniej zachwycam się światem który był oraz naturą. Zupełnie jakby ten zachwyt nie ulegał przekształceniu w gorycz, ale musiał znaleźć sobie inny obiekt zainteresowania. Proste, z pozoru nic nie znaczące rzeczy i czynności: jesienne słońce, obserwacja ludzi w ich pierwotnych zajęciach, zyskują niespotykane wcześniej znaczenie. Jakże wielkie koło trzeba zatoczyć, aby z zachwytu wielką ideą czy światowym życiem, wrócić do zwykłego życia i zacząć celebrować każdą chwilę. Jakże daleko musi wędrować człowiek, by wrócić do siebie. Jakże to trudne, paradoksalne i na pozór głupie. Jednak tylko ten, kto w siebie i świat zupełnie zwątpił, może też całkowicie siebie w tym nowym starym świecie odnaleźć.

Kroczenie.

foto2Przechodzimy przez życie z pytaniem

Ważnym.

Co w życiu ważne, co ważnym je czyni.

Bo widzisz, chyba odpowiedź znam.

 

Może chodzi o to, aby wstać rano

Raz nogą lewą raz prawą

I tak po prostu o nim pamiętać.

I wciąż bezustannie je zadawać.

 

Pytasz kim powinieneś się stać.

Jakże mądre i ambitne pytanie!

Lecz może nie o odpowiedź chodzi.

Byś pytał kim jesteś.

Po co

i dlaczego.

 

Ale by szukać i nie przestawać nigdy.

Bo sztuka życia to nie stawanie co chwila,

Ale kroczenie wciąż,

raz nogą lewą raz prawą.

 

Życie to nie to co było, jest lub będzie.

Ale trwanie bezustanne

Bez początku i końca

I kroczenie z tymi pytaniami

co w tobie żyją.

 

Bo kto odpowiedzi pozna,

zatrzymać się musi i je przemyśleć.

I może zasmuci się,

gdy inne niż oczekiwał będą.

 

Ten, kto pyta zaś,

pozostanie w drodze.

I kroczyć będzie dalej

Raz nogą lewą raz prawą.

 

Bo wiedzieć kim się jest

i po co

To poznania koniec.

A tych odpowiedzi szukać

w tym ciągłym kroczeniu

To człowiekiem pozostać.

 

Tęsknota.

foto7Nic nie ma w sobie takiego smutku, jak ostatnie tchnienie lata. Ziemia jest wtedy zmęczona własnym szczęściem. To gorąco, za którym tęskniła podczas zimowych miesięcy, staje się nie do zniesienia. To dlatego ostatnie tchnienie lata ma w sobie ulgę, w której tkwi niemy żal za ciepłem, które wkrótce stanie się kolejną tęsknotą. Tak to jest w życiu, myślał, wpatrując się w krajobraz, w który wstępowała pierwsza jesienna mgła. Całe nasze życie jest niczym innym jak właśnie tęsknotą. Taką, która nigdy się na zaspokoi, bo zawsze jest coś, do czego się tęskni. Zawsze jest jakieś miejsce, które wydawać się będzie lepsze. Pisarz marzy o napisaniu powieści, a gdy ją pisze, już tęskni za krótką formą. Wsiadł do samochodu i powoli ruszył w stronę miasta. Tęsknił za rodziną. Gdy spojrzał w tylne lusterko, zatęsknił za tym krajobrazem.

Obojętność.

Ta bezsilność jest najgorsza. Człowiek jest w stanie wierzyć w to, że będzie lepiej lub może zapomnieć o tym, co było. Zawsze ma jakąś moc czy wypływ. Tymczasem jest pierwszy marca i pada śnieg. Mam tego tak serdecznie dość, choć zdaję sobie sprawę, że nie o pogodę chodzi. Boli mnie ta obojętność, że mój pierwszy marca nic natury nie interesuje. Mogę stworzyć nowy kalendarz i stać się najbardziej znanym wynalazcą na świcie, a jej wciąż nie będzie to nic obchodzić. Zrozumiałbym, gdyby robiła to celowo, mógłbym poczuć się nawet godnym przeciwnikiem. Co może być gorszego od jej obojętności? Lepiej zostać znienawidzonym niż nie zauważonym. W końcu tylko od ludzkiej interpretacji zależy czy to co czuję nazwę miłością czy nienawiścią, granica jest bardzo cienka. Obojętność jest o wiele gorsza. Nienawiść nie wyklucza tego, że dostrzegam człowieczeństwo. W końcu jest ktoś, kogo nienawidzę. Gdy jestem obojętny, nawet go nie zauważam.

Czy fakt, że boli mnie dzisiejsza plucha, jest dowodem mojej słabości? Czy zmieni cokolwiek poza tym, że napiszę kilka zdań, które i tak nie zbawią świata? Iluż to głupców przede mną dochodziło do podobnych wniosków, by zaraz po zdaniu sobie sprawy ze swojej głupoty zostać mędrcami?

Szukam odpowiedzi i nie potrafię pozbyć się obrazów dzisiejszej drogi. Brzydoty, które nie pozostawiła mnie obojętnym. Piękna, które dostrzegłem w drugim momencie. Tego, co nie pozostawiło mnie obojętnym. Gdy nie znajdę odpowiedzi, obojętnym mam szansę zostać. Ale będę jej szukał, bo boję się nim stać.

Cisza.

f13Bo choć wielu wymienia dialog jako kluczową umiejętność w kontakcie z drugim człowiekiem, to jednak milczenie wciąż pozostaje najwyższą formą komunikacji. To w niej słyszę i czuję każdy twój oddech. Cisza, w której nie umknie uwadze żaden gest. Często ten jeden gest ma w sobie więcej szczerości niż setki słownych zapewnień. Cisza, które ma swój tajemny język, gdy dotykamy się nawzajem bez końca. Rozumiemy jej wielkość tak doskonale, że tylko ja jestem tak niemądry, by o tym pisać – wybacz mi moja miła, że nie potrafię dotrzymywać tajemnicy tak dobrze jak ty.

Kocham ciszę, bo była teatrem najwspanialszych chwil mojego życia. Cisza nie jest tak niecierpliwa jak słowo, które walczy o to, aby zostać zauważone. Cisza nie ma początku i końca, jest wszystkim, co było i będzie. Kto wie, czy nie jest właśnie tym, kogo szukamy na kartach świętych ksiąg i w zimnych murach świątyń. Może, gdy człowiek zamknie już oczy i pożegna ten świat, okaże się, że Bóg jest właśnie ciszą i niczym więcej?

Kocham ją prawie tak mocno jak twój oddech, który jest towarzyszy. Prawie tak mocno, jak ciepło twojego ciała. Prawie tak mocno jak chwilę, gdy hańbię ją słowem.

Do prostego człowieka.

foto7

Wiele razy zastanawiałem się, dlaczego Stasiuk powtarza w swoich książkach, że ten, kto podróżuje, żyje podwójnie, potrójnie, wielokrotnie. Co może być takiego odkrywczego w pokonywaniu kolejnych kilometrów, kręceniu kółkiem i zmienianiu biegów? W końcu każdy to robi. A jednak za każdym razem będąc w drodze czuję jakbym nie był w niej tą samą osobą. Zupełnie jakbym stawał się na nowo z każdym przejechanym kilometrem. Tak, jakby ta droga tworzyła mnie na nowo. Ile razy miałem wrażenie, że wspólnie z samochodem zbliżam się do tego szalonego celu, który postawiłem sobie w życiu? Aby zrozumieć siebie. To pragnienie, które od zawsze rozśmieszało wszystkich bogów tego świata. Ludzie dzielą się na dwie grupy naiwniaków, którzy przekonani, że to zrobili skończyli w otchłani szaleństwa i tych, którzy na łożu śmierci poddawali się i żałowali podjętego trudu.

Bo skoro życie jest podróżą naprzód, a myśl zawsze krokiem wstecz, to jak mogę zrozumieć? W tym momencie minąłem człowieka orzącego pole. O prosty człowieku, ile razy pragnąłem być taki jak ty! Nie wiesz o tym i nigdy się nie dowiesz, ale każdy myśliciel i artysta wielbi ciebie i twój los. Bo to właśnie ty pozostałeś tak mądry jak w dniu swoich narodzin. Prosty człowiek żyje i nic więcej mu do tego życia nie potrzeba, tymczasem ja walczę każdego dnia, aby w to życie się zanurzyć. Prosty człowiek jest za mądry na to, aby tworzyć wielkie dzieła, bo wie, że samo życie jest takim dziełem. Co miałby jeszcze dopisywać? Czy da się udoskonalić coś tak wspaniałego? Ty nigdy nie wpadniesz na tak szalony pomysł jak ja by jechać setki kilometrów aby zrobić sobie idiotyczną sesję zdjęciową i płacić za to ciężko zarobione pieniądze, bo i po co?

Myśliciel i artysta całe życie będzie szukał drogi, aby urzeczywistnić swoją naturę, zapominając, że nie ma nic do urzeczywistnienia. Prosty człowiek czuje się czasem gorszy czytając nas przez nieuwagę, ale proszę cię, nie czuj się gorszym. To ta ciągła przewrotność naszego życia. Złożona osobowość zazdrości prostej. Introwertyk podziwia ekstrawertyka. Całe życie wyglądamy za sąsiedni płot, obawiając się spojrzeć pod nogi i tratujemy przez nieuwagę mozolnie wznoszone kopce swoich możliwości. Bo to w końcu takie trudne, zaakceptować siebie. Aby siebie zaakceptować, muszę siebie zrozumieć, a jak ma to zrobić?

Wjeżdżam w mgłę i zastanawiam się, czy nie jest to podpowiedź. Może życie to właśnie takie błądzenie we mgle, chaos, w którym nie ma porządku? I w tym chaosie spotykamy się czasami, gdy dopisze szczęście. Bo jeśli teraz tęsknię za fakturą twojej skóry kochana, to czy jest to ruch naprzód, wstecz, do wewnątrz czy na zewnątrz? A może to jest właśnie zrozumienie? Że pragnę czuć bicie twojego serca i zjednoczyć się we wspólnym oddechu? Myśl mówi mi, że to nie może być takie proste. Przez tysiące lat nikt inny by tego nie zauważył? Czym różniłby się człowiek od zwierząt? A może zdolność do myślenia nie jest naszą zaletą, ale skazą, która czyni nas gorszymi, a jedynie ktoś podsunął pomysł, aby wykorzystać to jako atut? Myśl mówi mi, że beatlesowskie „All you need is love” to zbyt oczywista odpowiedź. Prosty człowieku, ty nigdy nie zadasz sobie takiego trudu, ty jesteś za mądry na to, aby się zastanawiać. Ty na wieki pozostaniesz taki jaki jesteś, bo zrozumiałeś siebie. A to zrozumienie polega na tym, że nie ma nic do rozumienia w życiu, tylko trzeba żyć. Daj mi też tego doświadczyć!