in uczucie

Pytania.

 

KACZYNIECNie mogę zasnąć. Nie pierwszy i wiem, że nie ostatni raz świadomość jest zbyt żywa, by nawet próbować ją uśpić. Nie próbuję, nie staram się. Odpowiadam na jej potrzeby, zadając pytania, które wciąż pozostają bez odpowiedzi. Czy to, że solówka Gilomura z High hopes mogła być jednym powodem, dla którego przyszedłem na ten świat, jest jednocześnie usprawiedliwieniem mojego bytu? Czy to, że cenię sobie pesymizm, wątpliwości i błądzenie, choć raz spotka się ze zrozumieniem, a nie próbą taniej ewangelizacji i próbą nawrócenia na efektywność, pewność i optymizm? Czy to, że tak kocham próbować, a nie działać, pozostanie po wieki moim piętnem, a nie atutem? Czy fakt, że wiem, co jest w życiu ważne jest równoznaczny z tym, że nie ma już po co żyć? A może na odwrót? Dopiero wtedy życie się zaczyna.

Czy fakt, że mogę patrzyć teraz na twe śpiące oblicze kochana nie jest wystarczającą zapłatą za codzienny trud? Czy mogę w życiu chcieć czegoś więcej niż wpatrywać się w nie i cieszyć każdą wspólną chwilą, nim zostanę potępiony przez świat za brak większych ambicji? Może ten dziwny spokój trwa dlatego, że inaczej się znosi bezsenność we dwoje. I pewnie dlatego, że jeśli wiem, iż twoją odpowiedzią na te pytania będzie uśmiech i dotyk twoich ust, to może warto nie spać i czekać na ten poranek?

Write a Comment

Comment

thirteen − 10 =