in życie

Wieś.

foto18Jest tam coś do zobaczenia? – słyszę pytanie. Odpowiadam odruchowo, że nie. W wiejskich okolicach, z których wracam rzeczywiście nie było niczego konkretnego do zobaczenia. Ani zabytków, galerii, jezior, rzek czy ciekawej architektury. Jednak dlaczego jedynie tam odradza się we mnie siła życia, która z dnia na dzień gaśnie w hałasie miasta? Po chwili żałuję swojej odpowiedzi, bo jednak jest tam coś. Stara dziurawa droga z długą łataną co rok historią. Przydrożny krzyż, przy którym kolejne pokolenie składa kwiaty i pali świece ku pamięci przodków. Zbyt szybko jeżdżący młodzi mieszkańcy, którzy za wszelką cenę chcą uciec od swojej wiejskiej tożsamości. Nieodmiennie zdziwione spojrzenie mieszkańców, którzy nie rozumieją, czego szuka tu miejski głupiec. Wiem, że spotkam przynajmniej jedno kobiece tęskne spojrzenie, które ma nadzieję, że to ja uwolnię ją z tkwienia w tym miejscu. Jest pierwotny zapach, który towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat. Jest również cisza, w której wszystko staje się głośne i wyraźne. I wtedy rozumiem, że to pytanie jest źle postawione. Tam, na wsi, gdzie rytm wyznacza wciąż natura, a nie chęć szybkiego zysku, nigdy nie będzie nic do zobaczenia. Będzie jednak do doświadczenia nie jedna rzecz, ale całe prawdziwe życie. Nie można zobaczyć konkretnej rzeczy tam, gdzie jest wszystko.

Write a Comment

Comment

10 + 14 =